Po Mistrzostwach. R. Czaja: „nasz wynik jest sukcesem całej bocheńskiej piłki”

665 0

Czwarte miejsce na mistrzostwach Polski, to dla pana wynik bardzo dobry, czy może wywołuje pewien niedosyt?

Prawda jest taka, że czwarte miejsce dla sportowca jest najgorszym z możliwych wyników. Drugi raz spotykam się z taką sytuacją. Pierwszy raz w 2012 roku ze Sprinterem Kłaj. Teraz przydarzyło mi się to ponownie. Bolało mnie to bardzo przez 24 godziny od zakończenia zawodów. Gdy jednak przeanalizowałem sobie na chłodno to co się stało, doszedłem do wniosku, że nasz wynik jest sukcesem całej bocheńskiej piłki. Jak łatwo było zauważyć, w tych mistrzostwach wystartowaliśmy chłopakami z Bochni i z jej okolic. Jest to dla mnie dodatkowym bodźcem i cieszę się bardzo , że w ten sposób udało się osiągnąć czwarte miejsce. To niecodzienny wynik. Być tuż za podium na tak wysokiej rangi imprezie. Wiele większych ośrodków nie jest w stanie poszczycić się takim sukcesem.

Graliście w półfinale z Wieliczką z późniejszym Mistrzem Polski. Czy różnica pomiędzy wami a Solnym Miastem wynika z tego, że nie gracie w lidze ogólnopolskiej?

Na pewno tak jest. Gratulując Wieliczce zasłużonego tytułu Mistrza Polski , trzeba podkreślić, że różnicą działającą na jej korzyść było to, że pięciu zawodników z jej składu regularnie gra w rozgrywkach I ogólnopolskiej ligi futsalu. Wieliczanie odgrywają w niej czołową rolę i mają realne szanse na awans do ekstraklasy. To odnosi wymierne skutki. Organizacyjnie ten klub stoi bardzo dobrze, jest poukładany. Zawodnicy nie musza się martwić o jakieś podstawowe rzeczy, czego u nas na tą chwilę jeszcze tego brakuje. Przed meczem mówiłem zawodnikom, że to tylko jeden mecz. Wiem, że to co powiem może być potraktowane jako doszukiwanie się czegoś na własną korzyść, ale przy stanie 1-0 dla Solnego Miasta, prowadziliśmy grę, byliśmy drużyną przeważającą. Wówczas nastąpił – w moim i wielu obserwatorów również odczuciu – faul na Łukaszu Furtaku, który spowodował nagły zastój w naszej drużynie. Zawodnicy z Wieliczki wyszli we trzech przeciwko bramkarzowi i w ten sposób padła druga bramka. Być może popełniłem wówczas błąd. Może trzeba było wziąć wtedy czas i postarać się uspokoić sytuację. Niestety nie zrobiłem tego. Wyszliśmy wysoko do rywali, którzy nas skontrowali i straciliśmy kolejnego gola. Od tego momentu było nam bardzo ciężko – zeszło z nas ciśnienie. Dodatkowo Łukasz Furtak nie mógł zagrać w meczu o trzecie miejsce z powodu kolejnej żółtej kartki . Przegraliśmy z Bielskiem mecz o brązowy medal , ale nasz wynik to i tak – jak już wspomniałem – nasz ogromny sukces.

Czwarte miejsce w finałach do lat 20, a przed wami turnieje dla osiemnastolatków i szesnastolatków. Czyli jest potencjał, ale brakuje jeszcze poprawy organizacji i stworzenia warunków finansowych?

Tak i wymusił pan na mnie apel do rzędu miasta, do sponsorów… Wielokrotnie powtarzałem, że nie chcę tutaj niczego dla siebie. Chciałbym tylko, aby stworzono nam warunki do tego, abyśmy mogli dalej się rozwijać. Wystawiamy dwie kolejne grupy wiekowe. Są to kolejne nasze nadzieje. Bez jednak wsparcia miasta, bez firm, które funkcjonują w Bochni i jej okolicach, nie jesteśmy tego wszystkiego pociągnąć na dłuższą metę. Zaczyna bowiem brakować na tak prozaiczne rzeczy jak transport na tego typu turnieje. Koszt takiego wyjazdu na finały Mistrzostw Polski, to wydatek rzędu 7-8 tysięcy złotych zakładając, że turniej rozgrywany jest stosunkowo blisko. Z kolei wyjazd drużyny U-16, którą prowadzi Janusz Piątek pochłonie z pewnością około 10 tysięcy złotych [ finały zostaną rozegrane w dniach 14-16.02.2016 w Pniewach – przyp. MK]. Swoją postawą pokazaliśmy, że robimy temu miastu dobrą reklamę. Proszę w imieniu klubu, całego zarządu, aby okazano nam pomoc, a my się odwdzięczymy.

Wspomniał pan o zdolnej młodzieży, ale przecież ona nie wzięła się nie wiadomo skąd. Dwa kluby czerpią korzyść z uzdolnionych zawodników. Większość czasu ta młodzież spędza przy Parkowej w Bochni , zimę w BSF-ie.

Dokładnie i wywołał mnie pan znowu do tablicy na temat, o którym chciałem już dawno poruszyć. Dziękując takim klubom jak Puszcza Niepołomice, Okocimski Brzesko, czy też Wolni Kłaj, bo z tych klubów byli także zawodnicy na tym turnieju, to chciałbym bardzo podziękować zarządowi BKS Bochnia , a przede wszystkim trenerowi Sławomirowi Zublowi. Dzięki nim chłopcy trenujący tam na co dzień mogli przychodzić do mnie treningi. Mało tego, nie tylko zezwolili na te zajęcia, ale tak ustawili swoje mecze, abyśmy mogli w mocnym składzie zagrać turniej eliminacyjny. Pierwszy raz spotkałem się z tak świetnym odzewem ze strony BKS. Cieszę się , że ta współpraca rozwija się w taki sposób. Bez tych ludzi nie byłoby też tego sukcesu – bez zawodników , trenera oraz działaczy BKS.

Kamil Rynduch przeszedł do Solnego Miasta , gdy został przez nas zapytany o to , czy gdyby zespół seniorski ponownie powstał w Bochni wróciłby grać w BSF? – odpowiedział, że tak. Czy wierzy pan, że ta drużyna reaktywuje się w krótkim czasie w Bochni?

Gdybym w to nie wierzył, nie byłoby mnie tutaj. Realnie stąpam jednak po ziemi i moim celem na przynajmniej najbliższe dwa lata, jest tylko i wyłącznie młodzież. Uważam, że w krótkim czasie nie będziemy mogli odbudować się finansowo na tyle, żeby wystawić pierwszy zespół. To jednak nie tylko Kamil Rynduch. W Gliwicach grał w barwach Wieliczki między innymi Krystian Jaszczyński, to też chłopcy z Bochni stanowili o sile Wieliczki. Po meczu Krystian przyszedł do nas i podziękował za grę. Ten chłopak miał łzy w oczach , bo jego serce bije dla Bochni. Jest w Wieliczce, bo tam ma większe możliwości rozwoju . Nie wyobrażam sobie, że gdybyśmy reaktywowali drużynę, oni nie wróciliby tutaj grać.

Na koniec chciałby jeszcze podziękować pewnym osobom. Całemu zarządowi BSF , bez którego zaangażowania nie byłoby możliwości udać się na te mistrzostwa. Dwóm młodym ludziom – pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją, że mogłem skupić się wyłącznie na prowadzeniu zespołu, to dzięki Pawłowi Piątkowskiemu i Rafałowi Gnutkowi wszystkie sprawy organizacyjne były sprawnie załatwione. Nie sposób podziękować firmie ABJ , która daje nam największe pieniążki na to, abyśmy mogli się realizować. MOSiRz-e, który za symboliczną złotówkę wynajmuje nam halę i wielu ludziom anonimowym, którzy chcą pozostać anonimowi , a pomagali nam, abyśmy w tych mistrzostwach wystartowali. Dziękuje także wszystkim zawodnikom, za bardzo profesjonalne podejście do treningów i zaangażowanie w czasie turnieju, a w szczególności tym z rocznika 1995, dla których były to ostatnie Młodzieżowe Mistrzostwa Polski.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *