Reklama

IV liga. Sokół wygrał za sześć punktów. R. Ciochoń: „Jestem dumny z chłopaków”

W niedzielę Sokół Borzęcin pokonał na wyjeździe, w meczu o tzw. sześć punktów, Poprad Rytro i zrobił wielki krok do tego, aby zachować czwartoligowy status. Podopieczni Romana Ciochonia mimo, że zagrali bez kilku podstawowych zawodników, strzelili rywalom trzy gole (strzelali: Damian Chudyba w 32′, Rafał Ciesielski w 39′, Daniel Policht w 90’+3′) tracąc tylko jedną bramkę.

Poprad Rytro – Sokół Borzęcin 1-3 (0-2)
Bramki: Michał Pawlik 70′ – Damian Chudyba 32′, Rafał Ciesielski 39′, Daniel Policht 90’+3′
Sokół: Mariusz Mucek – Marcin Rędzina, Paweł Knap, Mateusz Wawryka, Tomasz Moneta – Rafał Ciesielski, Jakub Szumlański, Andrzej Mika (60′ Mariusz Czarny), Damian Chudyba – Mariusz Zabiegała (75′ Piotr Świątek), Daniel Policht.

Sokół po wysokiej porażce z Barciczanką zareagował w najlepszy z możliwych sposobów: wygrywając bardzo trudne i ważne zarazem mecze z Glinikiem oraz Popradem, które w znaczący sposób przybliżyły borzęcinian do utrzymania w IV lidze. O tych właśnie szansach Sokoła, ostatnich jego meczach a także o najbliższych wyzwaniach rozmawialiśmy z trenerem borzęcińskiego czwartoligowca – Romanem Ciochoiniem.

Sportomaks: Panie trenerze podczas jednej z wcześniejszych rozmów powiedział pan, że dorobek 40 punktów, jaki osiągnął akurat pana zespół, powinien dać zespołowi możliwość myślenia o utrzymaniu jako o rzeczy bardzo realnej. Co prawda grupa pościgowa cały czas pracuje i dąży do odrobienia strat, ale wydaje się, że zwycięstwo w najbliższym meczu z Sandecją da wam spokój na resztę sezonu.

Roman Ciochoń: Tak naprawdę to nikt nie wie ile zespołów spadnie z ligi. Zawsze, oceniając szanse bierze się pod uwagę maksymalną liczbę zespołów, które pożegnają ligę. Rzeczywistość pokazuje jednak, że degradacji zaznaje mniej zespołów, niż się początkowo wydaje. Można teraz rozważać, że spadnie dziewięć zespołów, ale według mojej oceny będzie to sześć drużyn. Gdyby tak się stało, to nasz obecny dorobek – 40 punktów mógłby wystarczyć do utrzymania, choć niekoniecznie. Zdobycie 43 punktów dałoby już taką pewność.

Po dwóch zwycięstwach nad Glinikiem i Popradem morale zapewne poszło w górę. Teraz wypadałoby pokonać Sandecję, choć jej skład zawsze pozostaje wielką niewiadomą.

Nie wiadomo w jakim składzie do nas przyjedzie, natomiast muszę powiedzieć, że już nie patrzę na przeciwnika. Wierzę w swoją drużynę. Po tym, co pokazała w meczu z Glinikiem, a w niedzielę przy tak mocno osłabionym składzie – bez graczy wyjściowej jedenastki: Łukasza Kuliga, Sergiusza Kosteckiego, Dawida Mularza i Marka Kowalika z rywalem, który na wiosnę zdobył tyle punktów co my (16) i był uważany za czarnego konia tej rundy nasza wyższość nad przeciwnikiem nie podlegała dyskusji. W drugiej połowie zdarzały się momenty chaotycznej gry z naszej strony, ale w pierwszej części meczu pokazaliśmy bardzo dobrą grę, co sprawiło, że przeciwnik nie istniał na boisku.

Mecz z Rytrem był dla was pojedynkiem o sześć punktów. W razie porażki Poprad zrównałby się z wami punktami.

To był bardzo ważny mecz. Przed meczem liczyłem po cichu na remis, aby tego meczu nie przegrać, aby zachować status quo. Przy takich osłabieniach trudno oczekiwać, aby być pewnym siebie. Były to obawy nieuzasadnione. Mimo, że drużyna nie miała stabilizacji formy, w dwóch ostatnich meczach zaprezentowała futbol, który przyjemnie się oglądało. Jestem dumny z chłopaków, że potrafili tak zagrać.

Przed wami ostatni etap rozgrywek. Jak wygląda sytuacja kadrowa?

Wychodzi na to, że na mecz z Sandecją będę miał do dyspozycji pełen skład. Wszyscy zawodnicy, którzy nie mogli zagrać z Popradem powinni być gotowi do gry. Nie ukrywam, że czekamy również na mecz w Bochni. Chłopaki są bardzo mocno zainteresowani tym spotkaniem. Chcielibyśmy pokazać się na stadionie lidera z dobrej strony.