Piłka ręczna. Trener MOSiR-u M. Bożek: „niewiele brakło żebyśmy wygrali”

Wczoraj MOsiR Bochnia po świetnym meczu zremisował 28-28 z Viretem Zawiercie. Po ligowym hicie, o jego przebiegu i szansach na dalszą część sezonu rozmawialiśmy z trenerem bochnian – Marcinem Bożkiem.

Uciekła wam bramka na dwanaście minut przed końcem.

Tak, ale ja jestem całkiem zadowolony z wyniku jaki osiągnęliśmy. Brakło kropki nad i, ale ja nie postrzegam tego w kategorii przegranej. Zremisowaliśmy, a to, że brakło tej jednej bramki nie ma dla mnie wielkiego znaczenia ponieważ graliśmy chłopakami, którzy grali w niedzielę mecz, dwóch jest po urazach przeszkadzających nadal w grze a ponadto graliśmy bez dwóch ważnych zawodników. W takim składzie zespół, z którym dzisiaj się zmierzyliśmy powinien być poza naszym zasięgiem a jednak nawiązaliśmy z nim równorzędną walkę.

W trakcie meczu widać było, że zyskujecie przewagę, aby potem nagle ją stracić.

Brakło nam trochę siły jak i zawodników, którzy byliby równorzędnymi zmiennikami. Potrafiliśmy jednak w tych cięższych chwilach, kiedy np. przegrywaliśmy jedną bramką, nadrobić dwoma z rzędu nie tracąc ani jednej, co było dla nas dużą nobilitacją. Chylę czoła przed moimi zawodnikami, że po tak kiepskim meczu jaki zagraliśmy ostatnio (w niedzielę w Katowicach) pozbierali się. Mieliśmy lekki trening rzutowy w międzyczasie. Czapki z głów dla chłopaków za walkę, zaangażowanie i chęć wygrania. Naprawdę niewiele brakło żebyśmy wygrali a zespół z Zawiercia może mieć w przyszłości duży problem w szeregach pierwszoligowców.

Tak, ale można powiedzieć, że obecnie są poza waszym zasięgiem, chyba że zaliczą wpadkę ze słabszymi zespołami.

Pierwsza runda pokazała – faworyt grał u siebie z Zamościem i stracił punkty. Myślę, że powinni wygrać zasłużenie. Jest tam tak ogromne zaangażowanie i presja żeby weszli do pierwszej ligi i należy im się to. Natomiast, wg mnie, personalnie byliśmy na papierze dużo słabsi a jednak okazało się, że można wygrać czy zremisować. Nie dzielmy jeszcze skóry na niedźwiedziu bo jest jeszcze kilka kolejek do końca, może nastąpić rozluźnienie, kontuzja i może się różnie dziać. Teoretycznie Viret jest już poza naszym zasięgiem ponieważ ma nad nami przewagę czterech punktów w tym momencie, ale walczymy, pracujemy, wprowadzamy młodych zawodników i budujemy zespół. Jeśli w tym roku się nie uda osiągnąć celu to budujemy zespół na przyszły rok i staramy się by młodsi zawodnicy uczyli się doświadczenia od starszych kolegów i przygotowujemy się organizacyjnie. Przypomnę, że naszym celem przed rozgrywkami było zajęcie jednego z trzech miejsc na podium i do tego będziemy dążyć.

Wisła Sandomierz, kolejny rywal w walce o drugie miejsce.

To doświadczony zespół, z którym kiedyś nam się ciężko grało, ale przełamaliśmy tą serię u nich. Wiemy jak grać (w czwartek i piątek będziemy trenować i przygotujemy się do tego meczu solidnie w ciągu najbliższych dni), co dzisiaj zweryfikował parkiet. Plusem jest to, że mamy kilka dni więcej na odpoczynek.

Wspomniał Pan o tym, że wprowadzacie młodych. Chyba dzisiaj zdali egzamin?

Tak. Proszę zwrócić uwagę na chłopców, którzy jeszcze nie grali w ogóle w żadnej lidze: Mateusz Rogóż, Łukasz Urbanowicz. To skrzydłowi, którzy zdobywali dzisiaj bramki w stresogennych sytuacjach i nie zawiedli, co tylko buduje na przyszłość.