IV Liga: Rozczarowanie w Bochni

Podopieczni Sławomira Zubla w sobotnie popołudnie podejmowali na swoim boisku drużynę Popradu Muszyna. Oba zespoły podchodziły do meczu w zupełnie innych nastrojach. Gospodarze, po ubiegłotygodniowej porażce w prestiżowym meczu z Drwinią, mieli szanse na odbudowanie nastrojów. Natomiast goście, którzy ostatni mecz w lidze przegrali 25 marca, liczyli na utrzymanie zwycięskiej passy.

BKS Bochnia – Poprad Muszyna 0-3 (0-0)
Bramki: Dawid Polański 74′, Mateusz Wilk 83′, Sylwester Tokarz 89′
Kartki: Mateusz Fortuna, Dominik Juszczak – Paweł Jarzębak
BKS Bochnia: Krystian Jaszczyński – Bartłomiej Chlebek, Krystian Lewicki, Tomasz Marut, Dawid Grzyb – Mateusz Fortuna (55’ Dominik Juszczak), Piotr Górecki, Michał Kaczmarczyk, Rafał Kluska (70’ Arkadiusz Budzyn), Hubert Grodowski (73’ Bartosz Tokarczyk), Jakub Dobranowski (60’ Sławomir Zubel)
Poprad Muszyna: Martin Poloha – Paweł Jarzębak, Mariusz Merklinger, Wojciech Janur, Arkadiusz Podgórski, Mirosław Manusiak, Tomasz Szydłowiec, Tomasz Bomba, Mateusz Wilk, Dawid Polański, Sylwester Tokarz

Na mecz, który miał zostać rozegrany w ramach 22. kolejki po raz kolejny do środkowej Małopolski przyjechał Poprad Muszyna. Ostatnia wizyta tej drużyny w naszym regionie zakończyła się okazałą wygraną z Jadowniczanką (4:2). Tym razem jednak na drodze tego zespołu stanął wyżej notowany Bocheński KS. Obie drużyny jeszcze niedawno mierzyły się ze sobą w rozgrywkach III ligi, ale dziś mogą jedynie marzyć o powrocie na ten szczebel rozgrywek. Wprawdzie Poprad zajmował przed tą serią wysokie czwarte miejsce, ale do pierwszej Limanovii tracił aż dwanaście punktów. Warunkiem zachowania realnych szans na awans było kontynuowanie dobrej passy w meczach wyjazdowych (5 zwycięstw, 4 remisy, 1 porażka). BKS natomiast zajmował bezpieczną 9. lokatę. Zespół trenera Sławomira Zubla po dobrym początku rundy złapał jednak zadyszkę i w poprzednich trzech starciach wywalczył tylko trzy punkty za zwycięstwo z ostatnim w tabeli Skalnikiem Kamionka Wielka (4:0), a przed tygodniem poległ w derbach z GKS Drwinia aż 0:3.

Od początku spotkanie było wyrównane, obie drużyny kreowały grę i tworzyły sobie szanse pod bramką przeciwnika. BKS zagrał bardzo ostrożnie i nastawił się na grę z kontrataku, szczególnie groźny był po stałych fragmentach gry, a aktywnym w polu karnym przeciwnika był Bartłomiej Chlebek oraz Hubert Grodowski i Michał Kaczmarczyk. Goście natomiast cierpliwie rozgrywali swoje akcje, starając się w ataku pozycyjnym zagrozić bramce Krystiana Jaszczyńskiego. Silna druga linia muszynian, pod wodzą rosłego Wojciecha Janura, starała się akcjami oskrzydlającymi rozbić, dobrze zorganizowaną, formację obronną miejscowych.

Sytuacja nie zmieniła się po zmianie stron, ale z czasem przewaga zespołu z Muszyny stała się coraz bardziej wyraźna. Bocheński KS do tego momentu bronił się jednak bardzo skutecznie. W 55 minucie z boiska musiał zejść Mateusz Fortuna, który jeszcze w pierwszej połowie pod dość przypadkowym starciu doznał groźnej kontuzji dłoni. Z czasem gdy przewaga gości stawała się coraz wyraźniejsza, na boisku pojawili się doświadczony Sławomir Zubel oraz ofensywni Bartłomiej Tokarczyk i Arkadiusz Budzyn. Niestety, ostatni fragment meczu w wykonaniu gospodarzy był dużo słabszy. W 68. minucie idealną okazję na zdobycie gola miał napastnik Popradu Sylwester Tokarz, ale po dośrodkowaniu z prawego skrzydła jego strzał głową trafił wprost w Krystiana Jaszczyńskiego. Poprad, mimo niepowodzenia, nie zamierzał się poddawać i napierał coraz silnej.

W 74. minucie goście wreszcie dopięli swego, bo po podaniu z lewego skrzydła i strzale Dawida Polańskiego piłka wreszcie wpadła do siatki. BKS po stracie bramki zagrał zdecydowanie odważniej, ale goście nie dali się zepchnąć do obrony, a do tego wciąż wyprowadzali kolejne groźne ataki. W 81. minucie prowadzenie Popradu powinien podwyższyć Wojciech Janur, ale stojąc tuż przed bramką nie zdołał przyjąć piłki. Chwilę później skuteczny był już jednak Mateusz Wilk, który wbił piłkę do bramki po szybkim kontrataku. Sytuacja gospodarzy stała się bardzo trudna, ale w końcowych minutach spróbowali odrobić straty. Świetny rajd lewym skrzydłem przeprowadził Bartosz Tokarczyk, ale jego dośrodkowania nie zdołał zamknąć Budzyn. Podjęcie ryzyka jednak się nie opłaciło, bo tuż przed końcem meczu swojej drugiej idealnej okazji nie zmarnował już Tokarz, choć Jaszczyńskiego pokonał dopiero po dobitce.

Bocheński KS w drugim kolejnym meczu poniósł porażkę 0:3, natomiast Poprad przedłużył dobrą passę w meczach wyjazdowych i wciąż liczy się w walce o najwyższe lokaty. Paradoksalnie BKS po tej porażce awansował o jedną pozycję w tabeli, ponieważ dzięki lepszemu stosunkowi bramek wyprzedził Wolanię Wola Rzędzińska, ale by zapewnić sobie spokojny byt zespół trenera Zubla musi odzyskać dobrą formę z początku rundy.

Tekst: Mateusz Filipek, Kuba Noskowiak,