Reklama

Nowy prezes BKS: „Nie chcę być przestrzegany jako zbawiciel”

W poniedziałek Stanisław Szydłowski zastąpił na stanowisku prezesa Bocheńskiego KS Marcina Krokosza. Z nowym sternikiem klubu rozmawialiśmy we wtorek o zadaniach jakie stoją przed nowym zarządem.

Został pan wybrany wczoraj prezesem Bocheńskiego Klubu Sportowego. Jakie pierwsze wrażenia panu towarzyszyły po tym wyborze?

Przede wszystkim to serdeczne podziękowania dla tych osób, które obiecały mi współpracę i współdziałanie i za to im teraz -bez wymienienia ich nazwisk – oficjalnie serdecznie dziękuję. Otrzymałem wiele wiadomości SMS, telefonów w formie gratulacji . Czuję się przez to jeszcze bardziej odpowiedzialny . Dodaje mi to dużo otuchy, bo też i wielkie wyzwanie czeka przede mną, aby nie zawieść tego zaufania . Niektórzy oceniają mój wybór na prezesa Bocheńskiego KS jako coś wyjątkowego i zbawczego dla bocheńskiej piłki. Nie chcę być przestrzegany jako zbawiciel, bo nie o to chodzi. Mamy własną pracą i zaangażowaniem udowodnić, że można coś fajnego dla tego klubu i miasta zrobić.

Na zakończenie wczorajszych obrad powiedział pan w kilku punktach co będzie chciał pan zrobić podczas swojej kadencji: poprawić marketing, wizerunek klubu, organizację klubu, wprowadzić nowy system szkolenia. Mógłby pan te hasła rozwinąć w kilku zdaniach?

Może zacznę od najważniejszego. Wcześniej już z moimi współpracownikami ustaliliśmy pewne zasady i pewien program działania – strategię. Najważniejsza dla nas jest poprawa wizerunku klub oraz wyprostowanie i ułożenie spraw związanych z jego funkcjonowanie. Chodzi tutaj o zapisy w statucie, o przestrzeganie pewnych zasad przez członków naszego Stowarzyszenia – jak płacenie składek członkowskich, co jest problemem bardzo ważnym. Przychodzą ludzie na zebranie , niektórzy próbują się na nim wyżyć , krytykować, a to nie o to chodzi. Wydaje mi się, że powinna obowiązywać stara zasada piłkarska, aby kopać do jednej bramki. W związku z tym potrzeba nam współdziałania a nie dzielenia się. Dlatego też dyscyplina jest potrzebna dla mnie i każdego innego członka Stowarzyszenia. Uważam, że będzie normalnie w klubie, gdy wszyscy będziemy płacić te składki. Jeżeli chcemy być członkiem Stowarzyszenia, płaćmy te 60 złotych rocznie. To nie są duże środki dla tych osób, którym zależy na tym, aby klub rósł w siłę, poprawiał swoją sytuację.

Mamy program szkolenia. Chcemy go wdrożyć. Oczywiście będziemy go modyfikować dostosowywać jeżeli zajedzie taka potrzeba. Mamy ustaloną jakąś kadrę trenerską. Nie jest ona jeszcze skompletowana, ale będziemy pracować nad tym aby te osoby pojawiły się w klubie jak najszybciej. Chcemy postawić na jakość tej pracy. Całość będzie odbywać się pod okiem jednego człowieka odpowiedzialnego za szkolenie, który jest jednocześnie twórcą tego programu.

Oprócz spraw szkoleniowych i wizerunkowych mamy też kwestie finansowe. Tutaj są bardzo duże zaległości. Szacuję je na około 150.000 złotych na tę chwilę. Nie znam jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących zadłużenia klubu ponieważ ustępujący pan prezes nie dostarczył, nie przygotował na walne zebranie – nie przygotował się jak sam powiedział pod tym kątem – aktualnego zadłużenia klubu. Czekam na taką informację pisemną. Będziemy wówczas wiedzieli jaki to jest poziom zadłużenia. Oczywiście będziemy chcieli aby nawet te zaległości z dawnych lat w jakimś stopniu wyprostować. Będziemy rozmawiali z wszystkimi ludźmi, którym klub zalega jakieś pieniądze. Uważamy to za punkt honoru, za element poprawy naszego wizerunku. Chcemy, aby klub był postrzegany jako Stowarzyszenie, które jest rzetelne, a nie bazuje na stwierdzeniu, że nie pieniędzy to nie wypłaca ludziom pieniędzy z tytułu świadczenia pracy. Jeżeli jest umowa – czy to ustna czy pisemna, to jest rzecz święta. Jeżeli została zrealizowana trzeba za to zapłacić. Ponieść za to odpowiedzialność. Myślę, że to są najważniejsze sprawy jeśli chodzi o nasza najbliższą przyszłość. W tej chwili układamy już kadry zespołów – pierwszej drużyny, juniorów chcemy doprowadzić do awansu do ligi Małopolskiej (w sobotę grają baraż w Krakowie) – mam nadzieję, że poradzą sobie i awansują. Juniorzy młodsi spadli z ligi małopolskiej, ale będziemy chcieli budować nowy zespół, współpracować z klubami z naszego powiatu, pozyskiwać jakichś fajnych zawodników jeżeli tylko oni wyrażą zgodę i ich kluby wyrażą na zgodę na transfer. Możemy też pójść w odwrotną stronę. Jeżeli któryś klub będzie potrzebował od nas jakiegoś zawodnika , a nie będzie mieścił się u nas w s kładzie, to chętnie go wypożyczymy. Chciałbym, aby ta współpraca miała zdrowe zasady.

Przewidujecie powstanie klubów filialnych?

Może to za dużo powiedziane, ale raczej partnerskich. Chcemy takiej współpracy, aby obie strony były zadowolone. Dotychczas wyglądało to tak, że BKS chciał kogoś wyciągnąć przy okazji nie chciał nic dać uważając, że mu się należy. Oczywiście ktoś pracował z tym zawodnikiem, albo miał szczęście wyhodować sobie taki talent. też będzie chciał wziąć za to pieniążki. W dzisiejszych czasach każdy zawodnik kosztuje. Trzeba zapewnić mu trenera, , trzeba go ubrać, kupić mu sprzęt, wozić go na mecze. To wszystko wiadomo kosztuje. To jest też warunek, aby ten człowiek rozwijał się w tym klubie A- czy też B-klasowym. To jednak generuje koszty i trzeba będzie umieć wynagrodzić temu klubowi wyszkolenie tego zawodnika.

Redukcja zadłużenia, ale też i ponoszenie kosztów bieżącej działalności będzie wymagała nakładów środków. Czy wraz z nowym zarządem pojawią się nowi, więksi sponsorzy?

Może więksi to nie, ale mam zapewnienie wielu ludzi, którzy prowadzą własne firmy, że będą chcieli pomóc. Na pewno finansowo, rzeczowo i sprzętowo. Będziemy chcieli z tego korzystać. Z dotacji miejskiej jesteśmy w stanie pokryć tylko bieżące nasze potrzeby. W kwestii zaległości będziemy prosili firmy, aby nam pomogły w tym ważnym elemencie i zadaniu jakim jest oddłużenie tego klubu i poprawa jego wizerunku.

Mówił pan o tym, że jedna osoba będzie koordynowała system szkolenia. W środowisku piłkarskim pojawia się już pytanie, czy Sławomir Zubel pozostanie na stanowisku trenera seniorów BKS?

Nie chciałbym odpowiadać teraz na to pytanie. Z tego względu, że jesteśmy dzisiaj przed rozmową z panem Sławomirem co do jego przyszłości. Gdy porozmawiamy już z panem Sławomirem, wydamy komunikat do mediów w sprawie jego przyszłości w klubie. Kibicom należy się rzetelna informacja o tym kto będzie odpowiedzialny za prowadzenie pierwszego zespołu, kto za pozostałe drużyny. Taka informacja będzie bardzo potrzebna.

Mówił pan wcześniej o celach na najbliższą przyszłość. Jakie są cele strategiczne zarządu?

Dla mnie najważniejsze sa dwie rzeczy. Zbudowanie jakiegoś modelu szkolenia, który gwarantowałby nam odpowiedni poziom i produkcję dobrych piłkarzy. To jest jedna sprawa. Oczywiście ogranicza nas baza sportowa. Na to musimy zwrócić szczególną uwagę, bo baza jest bardzo skromna., ale musimy radzić sobie z tym co mamy. Drugi cel, o którym wspomniałem na poniedziałkowym walnym zebraniu, to szerokie działanie, perspektywiczne. Taką perspektywą dla naszego klubu jest budowa nowego ośrodka sportowo-rekreacyjnego w Chodenicach. Myślę, że władze miejskie nas rozumieją. Pierwsze kroki zostały już poczynione. Jest wstępna koncepcja tego ośrodka . Będziemy tworzyć teraz jego wersję końcową. Wówczas będziemy rozmawiać z władzami naszego miasta, aby przygotować się do realizacji etapowej – bo to będzie duże, kilkudziesięciomilionowe przedsięwzięcie – tego zadania. Ani fundusze miejskie, ani inne środki nie udźwigną jednorazowego sfinansowania tego projektu. Na chwilę obecną chcemy poprawić jakość boiska w Chodenicach i budowę nowego boiska piłkarskiego wraz z trybunami . Może nie na kilka tysięcy osób, ale chociaż na 300-400 osób, aby pierwsza drużyna mogła w godnych warunkach reprezentować nasz klub, rywalizować na odpowiednim boisku o odpowiednich parametrach.