Reklama

Piłka ręczna. M. Bujak: „Wygraliśmy jako drużyna”

W piątek MOSiR Bochnia w kapitalnym stylu pokonał Vive II Kielce. Spory udział w wiktorii nad kielczanami miał Mateusz Bujak, obrotowy, który zdobył dla bocheńskiej drużyny cztery bramki. Jak podsumował mecz?

Na finiszu sezonu zasadniczego pojawiły się w Bochni duże emocje.

Mateusz Bujak: To był bardzo ważny mecz, który mógł się podobać kibicom. Emocje przecież były do samego końca spotkania. Decydująca bramka padła w ostatnich sekundach meczu. Czego chcieć więcej?

Potwierdziliście regułę, że lepiej gracie w drugiej połowie.

Rzeczywiście, w tym sezonie lepiej gramy drugie części gry. Całe szczęście, że mamy w tych rozgrywkach same wygrane.

Czy słowa trenera w trakcie przerwy bardziej mobilizują niż te przed meczem?

Dopiero w drugiej połowie wchodzimy na zdecydowanie wyższe obroty. Słuchamy trenera , może bardziej bierzemy sobie wtedy jego słowa do serca. Rozmawiamy miedzy sobą przekazując uwagi. Wygraliśmy jako drużyna i z tego powodu trzeba się cieszyć.

W meczu z Kielcami mieliście sporego pecha – bo słupki, poprzeczka, do tego świetne interwencje bramkarza i silni, wysocy rywale.

Dokładnie tak było. Warunkami fizycznymi przewyższali nas. Dlatego też szukaliśmy sposobu na to, aby ich zaskoczyć. Próbowaliśmy ataków ze skrzydeł. Jak pokazał mecz mają bardzo dobrego bramkarza, który potwierdził, że gra i treningi w wyższych ligach procentują.

Teraz miesiąc odpoczynku i wszystko zacznie się od nowa. Zaczniecie walczyć o I ligę.

Dokładnie. Gramy dalej i walczymy o jak najwyższe cele.

Nie mieliście momentu zwątpienia, gdy piłka trafiała w obramowanie bramki, albo bramkarz bronił w spektakularny sposób wasze rzuty?

Pod koniec pierwszej i na początku drugiej połowy była chwila zwątpienia. Jednak kilkoma udanymi akcjami w obronie i szybkimi atakami podbudowaliśmy się. Jakoś udało nam się dojść do dwóch – trzech bramek i później w wymianie ciosów wygraliśmy ten mecz.