Reklama

Futsal: Rafał Czaja po meczu z Maxfarbexem: „Zabrakło doświadczenia, bo sądzę, że umiejętności już są.”

Tuż po czwartkowym meczu (BSF ABJ Bochnia – Maxfarbex Busko-Zdrój 3:6) o rozmowę poprosiliśmy nowego prezesa Bocheńskiego Stowarzyszenia Futsalu, a jednocześnie jednego z trenerów drużyny seniorów oraz opiekuna drużyny U-20 klubu BSF ABJ Bochnia, Pana Rafała Czaję.

– Rozmawiamy tuż po zakończeniu dzisiejszego meczu. Jak określić tę porażkę? Jako zasłużoną, czy niezasłużoną? Jak ją pan ocenia?

– R.C.: Myślę, że jako zasłużoną. Zespół z Buska wygrał doświadczeniem, ograniem. Kilku zawodników tej drużyny walczyło już w meczach I ligi i Ekstraklasy. BSF to jeszcze bardzo młoda drużyna. Celem była gra sama w sobie. Nie spodziewałem się, że aż do samego końca będziemy walczyli o awans. To jest dla nas nauka. Gratuluję drużynie z Buska, bo wygrała zasłużenie. Nam pozostaje się cieszyć z tego, co udało się osiągnąć w tym sezonie i myśleć o przyszłym. Wierzę, że będziemy lepiej przygotowani sportowo i organizacyjnie na walkę o I ligę.

– Na początku drugiej połowy wygrywaliście już 3:1. Czy właśnie brak doświadczenia zdecydował o tym, że bardzo szybko wykorzystaliście limit fauli i nie potrafiliście dłużej utrzymać się przy piłce?

– Oczywiście, założenia były inne. Wiedzieliśmy, że przy wyniku 3:1 drużyna z Buska musi strzelić aż cztery bramki. Tak jak wcześniej wspomniałem, to są jeszcze młodzi zawodnicy. Zabrakło doświadczenia, bo sądzę, że umiejętności już są. Widocznie dziś drużyna nie była jeszcze w stanie udźwignąć tej presji. Nam z boku się wydaje, że wszystko jest w porządku, zostało piętnaście minut, musimy dowieźć zwycięstwo do końca, ale zawodnicy muszą na boisku zostawić kawał zdrowia, tym bardziej, że trenują ciężko także na trawie. Ja im dziękuję. Uważam, że wcale nie zagraliśmy złego meczu. Przegraliśmy z drużyną bardzo doświadczoną, życzę jej powodzenia. Nie traktuję tego w kategoriach porażki.

– Ten mecz mógł spiąć piękną klamrą ten sezon. Osiągacie niemal same sukcesy w kategoriach młodzieżowych. To [awans do I ligi] mogła być taka wisienka na torcie.

– Ten sezon oraz dwa poprzednie wyglądał tak, jak miał wyglądać. Pierwsza drużyna została stworzona na bazie wychowanków. Wszyscy oprócz Kamila Rynducha i Łukasza Fasugi grali w kategoriach młodzieżowych, ale chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że to są ludzie stąd. Widać, że kibice utożsamiają się z tym zespołem. Czwartek, godzina 21 i są prawie pełne trybuny. Jestem pewien, że ci fani przyjdą znów, jeśli będziemy tak dalej pracować. Musimy patrzeć globalnie. Tak mały klub zdobył w tym sezonie trzy medale. Wielu zawodników z drużyny seniorów będzie jeszcze grało w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w kategorii do lat 20. Gratuluję chłopakom zaangażowania, bo zostawili na parkiecie kawał zdrowia. To jest sport. Nie tacy zawodnicy przegrywali ważne mecze. Musimy do tego podejść bardzo spokojnie.

– Minęło kilka dni od zdobycia złotego medalu Młodzieżowych Mistrzostw Polski do lat 18. To dla Pana pierwsze złoto w karierze trenerskiej.

– Cieszę się bardzo z tego sukcesu, ale zaczynamy już nowy etap pracy. Kapitan tej drużyny, Piotr Kazek, nieco ironizując, zapytał mnie, czy to mój pierwszy złoty medal. Odpowiedziałem, że tak. Wtedy mi pogratulował (śmiech). Ale ja patrzę na BSF globalnie, pod kątem wszystkich drużyn. Ten złoty medal mnie cieszy bardzo, natomiast nie mniej cieszy mnie srebro drużyny U-16 i brąz U-20. Jestem pod wielkim wrażeniem. Zwłaszcza drużyna U-16 zaskoczyła mnie nieprawdopodobnie. Szybko nauczyli się grać taktycznie. Wydawało się, że to jest słabsza grupa, ale pokazała, że potrafi zdobyć medal. Drużyna U-18 była przygotowana sportowo i mentalnie do tego, żeby te mistrzostwa wygrać. Widać to było w meczu z Rekordem [2:1 w finale], kiedy odnieśliśmy zwycięstwo w „jaskini lwa”. Gratuluję wszystkim. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Jestem przekonany, że w Bochni wcześniej, czy później będzie Ekstraklasa.

– BSF jest stawiany jako wzór pod względem szkolenia młodzieży. Klub osiąga wiele sukcesów, teraz zapowiada Pan walkę o Ekstraklasę. Pytanie – za co? Z dostępnych nam informacji wynika, że dotacja od miasta dla stowarzyszenia jest bardzo skromna.

– Na naszym szaliku widnieje herb Bochni, bo to naprawdę jest drużyna z Bochni. Rzeczywiście, dostaliśmy 20 000 zł, za które serdecznie dziękuję Panu Burmistrzowi i Radzie Miasta. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb. To ok. 1/7 sumy potrzebnej do prowadzenia drużyn we wszystkich kategoriach wiekowych. Gdyby dotacja była o 15 000 zł większa, to do trzech drużyn młodzieżowych dołączyłby jeszcze zespół U-14. Mistrzostwa w tym roku odbywały się jednak w Ustce. Prosta kalkulacja sprawiła, że tam nie pojechaliśmy. Jeszcze raz podkreślę, że moim zdaniem udowodniliśmy, iż to nie jest jakieś tam kopanie po trawniku. Twierdzę, że my gramy w futsal na poważnie i przekłada się to nie tylko na wyniki zespołów młodzieżowych. Jestem też pod wrażeniem, gdy przyjeżdżam na Bocheńską Ligę Futsalu. Te rozgrywki zasługują na większe zainteresowanie ze strony miasta.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Kalinowski, spisał Mateusz Filipek.