Reklama

koszykówka. W meczu na szczycie krakowianki lepsze od MOSiR-u

W meczu na szczycie II ligi kobiet spotkały się niepokonane dotychczas zespoły MOSiR-u Bochnia oraz KK UR Kraków. W tym zaciętym pojedynku, o którego losie zadecydowała ostatnia kwarta lepsze okazały się krakowianki, które pokonały zawodniczki MOSiR-u 45-51 (10-15, 11-11, 17-8, 7- 17).

Contimax MOSiR Bochnia – KK UR Kraków 45-51 (10-15, 11-11, 17-8, 7- 17)
MOSiR: Magdalena Puter 10, Aisza Buczek 8, Monika Malinowska 8, Julia Natkaniec 8, Gabriela Rak 5, Julia Fortuna 3, Natalia Mazur 3, Aleksandra Klimas
KK UR Kraków: Krzywoń 19, Wilk 10, Pasek 6, Homoncik 6, Piwowarczyk 4, Malaga 2, Rafałowicz 2, Stachura 2

Początek meczu był wyrównany. Jako pierwsze do kosza rzuciły gospodynie, ale już w 6 minucie gry – mimo rzutu za trzy punkty Julii Fortuny – krakowianki zaczęły zwiększać minimalną przewagę. Ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się wygraną przyjezdnych 10-15.

Kolejne dziesięć minut przyniosło zaciętą, męczącą walkę pod koszem obu drużyn, ale też i rażącą nieskuteczność rzutową bochnianek i krakowianek. Te drugie co prawda dobrze rozpoczęły tę kwartę od „trójki” i rzutu za dwa punkty i zwiększenia przewagi do 10 punktów, ale w kolejnych minutach gry, dodajmy chaotycznej, lepiej prezentowały się gospodynie, które zaczęły częściej niż rywalki rzucały z przygotowanych pozycji. Kończący ten fragment gry rzut Gabrieli Rak za trzy punkty dawał nadzieję, że MOSiR jeszcze się nie poddał.

Zanim rozpoczęła się druga połowa Małgorzata Misiuk mocno motywowała woje podopieczne do zdecydowanej gry. Na efekty nie musiała długo czekać, bochnianki zagrały rozpoczęły trzecią kwartę bardzo zdeterminowane, walczyły o każdą piłkę, a co ważne nie tylko szybko odrobiły część strat wykazując się lepszą skutecznością rzutową niż w pierwszej części gry oraz pasją w dążeniu do odbioru piłki, ale zyskały przewagę czteropunktową przewagę dającą realne nadzieje na końcowy sukces. Tę bardzo dobrą część gry gospodynie okupiły z pewnością sporą utratą sił…

Ostatnia kwarta zaczęła się fatalnie dla gospodyń. W pierwszych 5 minutach jej trwania krakowianki rzuciły 11 punktów, o 11 więcej od bochnianek. Prym w zespole gości wiodły Piwowarczyk oraz Krzywoń, które pokazały nie tylko skuteczność pod koszem, ale przede wszystkim odporność psychiczną, doświadczenie. Okazały się być liderkami zespołu, który wyciągnął ich zespół z kryzysu. Bochnianki co prawda na serię przyjezdnych odpowiedziały „trójką” Natalii Mazur, ale choć atakowały z zaangażowaniem, to jednak robiły to nieskoordynowanie, bardziej indywidualnymi szarżami, które nie mogły przynieść sukcesu. W efekcie gospodynie w czwartej, ostatniej części meczu zdobyły tylko 7 punktów, rywalki aż 17. Ostatecznie krakowianki pokonały MOSiR 45-51 i dzięki temu objęły samodzielne przodownictwo w swojej grupie II ligi.