BSF ABJ Powiat Bochnia przegrał w wyjazdowym meczu 20. kolejki z We-Metem Gminą Sierakowice 1-5. Co przesądziło o kolejnej porażce bochnian?
We-Met FC Gmina Sierakowice 5-1 (2-0) BSF ABJ Powiat Bochnia
Beleu 11′ (k.), 16′, 23′, Brayan Mera 31′, 37′ – Wojciech Przybył 33′
BSF: Rafał Aksamit, Marek Karpiak – Minor Cabalceta, Mateusz Prokop, Arkadiusz Budzyn, Sebastian Leszczak (C), Stefano Galešić, Fran Moreno, Piotr Matras, Adam Wędzony, Wojciech Przybył, Mikhael Almeida. Trener: Roman Vakhula.
Liderzy rywala nie do zatrzymania.
Dotychczas BSF z tym rywalem wygrywał lub remisował, ale w poprzednich sezonach był od niego znacznie mocniejszy. Teraz role się odwróciły. We-Met w swojej trzeciej kampanii na najwyższym poziomie zmierza po pierwszy awans do play-offów, natomiast bochnianie bronią się przed spadkiem. To było widać w kluczowych momentach. Goście nie byli w stanie zatrzymać liderów ekipy z Kaszub. Beleu oraz Bryan Mera byli nie do zatrzymania. Ich dryblingi rozrywały słabo zorganizowaną defensywę.
Zmiany nie przyniosły efektu.
Roman Vakhula dopiero poznaje tę drużynę, dlatego nadal szuka optymalnych rozwiązań. Tym razem dał szansę bramkarzowi Rafałowi Aksamitowi. Ten ogólnie wypadł przeciętnie, był bliski zdobycia bramki na 1-1, ale nie odmienił losów spotkania. Próbując ratować błąd w ustawieniu sfaulował Kamila Rolla, za co rywale otrzymali rzut karny. Nie jest jednak jego winą, że rywal był zupełnie bez krycia. Także inne rozwiązania nie okazały się skuteczne. Nie pomógł też powrót zawieszonego ostatnio za kartki Minora Cabalcety, który nie był w stanie oddać zbyt wielu strzałów z dogodnych pozycji. Bochnianie byli po prostu słabsi i z czasem tylko oddalali się od korzystnego rozstrzygnięcia.
Stałe fragmenty.
Kiedy mecz jest wyrównany, to ten element często decyduje o końcowym rozstrzygnięciu. Gospodarze w pierwszej połowie zdobyli gole po rzucie karnym i wolnym, wykorzystując dobrze swoje okazje. Bochnianie odpowiedzieli tylko golem po rozegraniu autu. Trzeba przyznać, że mocno szczęśliwym, bo Wojciech Przybył uderzył z bardzo ostrego kąta, a po drodze piłka otarła się jeszcze o jednego z rywali.
Praca sędziów.
Bardzo nie lubię, gdy przegrani przesadnie wyładowują swoją frustrację na arbitrach i rzadko się do niej bezpośrednio odnoszę, gdyż ci z reguły mylą się raz na niekorzyść jednej, a raz drugiej strony. Tym razem ich pomyłki także nie były kluczowe, jednak można zastanawiać się, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby We-Met już po niespełna dziesięciu minutach pierwszej połowy miał na koncie cztery lub nawet pięć przewinień. Tak właśnie powinno się stać, gdyż sędziowie nie dostrzegli choćby ewidentnego faulu na Sebastianie Leszczaku tuż przed polem karnym gospodarzy.
***
Bochnianie wobec wygranej Dremanu spadli na przedostanie miejsce. Ich położenie jest bardzo trudne. Potrzeba szybkiej poprawy, inaczej zabraknie już kolejnych szans na zażegnanie kryzysu.
20. kolejka
Widzew Łódź 1-4 Futsal Leszno
We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 5-1 BSF Bochnia
Eurobus Przemyśl 4-0 Śląsk Wrocław
Dreman Opole Komprachcice 5-2 FC Toruń
Piast Gliwice 13-0 Ruch Chorzów Futsal
Red Dragons Pniewy 7-4 Futsal Świecie
Rekord Bielsko-Biała 3-4 Legia Warszawa
AZS UŚ Katowice 1-4 Constract Lubawa
Tabela
1. Eurobus Przemyśl 20 57 106-28
2. Piast Gliwice 20 48 107-30
3. Constract Lubawa 20 46 111-39
4. Futsal Leszno 20 42 87-54
5. Rekord Bielsko-Biała 20 37 64-40
6. We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 20 34 71-52
7. Legia Warszawa 20 30 80-83
8. FC Toruń 20 26 61-83
9. Red Dragons Pniewy 20 26 70-62
10. AZS UŚ Katowice 20 25 56-87
11. Futsal Świecie 20 21 60-89
12. Widzew Łódź 20 18 56-100
13. Dreman Opole Komprachcice 19 16 45-87
14. Śląsk Wrocław 20 15 51-80
15. BSF Bochnia 19 13 45-72
16. Ruch Chorzów Futsal 20 4 39-123
MF
