BSF ABJ Powiat Bochnia przegrał z JAXAN Śląskiem Wrocław w wyjazdowym meczu 23. kolejki. To dla bochnian katastrofalna w skutkach porażka, bo zepchnęła ich za dzisiejszych rywali, którzy opuścili strefę spadkową. To wnioski po tym zupełnie nieudanym występie ekipy Romana Vakhuli.
Śląsk Wrocław 4-3 (2-1) BSF ABJ Powiat Bochnia
Christopher Moen 7′, 32′, Lion de Souza 19′, Rodrigo Dasaiev 30′ – Sebastian Leszczak 13′, 40′, Fran Moreno 25′
Kunktatorstwo.
W środę bochnianie rozegrali mecz 1/4 finału Pucharu Polski z Legią Warszawa (1-7). Ujmijmy to w ten sposób, że nie nie wykazali się szczególnym zaangażowaniem, a szansę na grę w większym wymiarze otrzymali debiutant Rafał Dziurdzia czy Wojciech Doroszkiewicz. Wszystko po to, by zachować jak najwięcej sił na starcie ligowe. To było z pewnością główną przyczyną wysokiej porażki w stolicy i pozwoliło chociaż nieco lepiej przygotować się do kluczowej rywalizacji. Choć rezultat był rozczarowujący, to można było zrozumieć takie nastawienie wobec trudnego położenia w lidze. Niestety, znów nie pomogło to w utrzymaniu dobrej gry od początku do końca w dzisiejszym starciu. Bochnianie musieli odrabiać starty, a z tej pozycji jeszcze w tym sezonie nie wygrali. Tym razem mieli kilka lepszych momentów, jednak to był ich kolejny słaby wyjazdowy występ.
Personalia.
Mecz, mimo wysokiej stawki, nie przyciągnął na trybuny zbyt wielkiej liczby kibiców. Obie drużyny były mocno spętane znaczeniem rywalizacji. O wyniku przesądziły nieliczne zrywy najlepszych graczy i kilka błędów. Gospodarze mogli liczyć na kilku swoich asów, zwłaszcza doświadczonego w grze o wysokie cele Rodrigo Dasaieva. Po stronie BSF-u nikt nie zasłużył na szczególne uznanie. Nie był to mecz Minora Cabalcety, podobnie przeciętnie wypadł choćby Sebastian Leszczak, nawet jeśli zdobył dwa gole. Trudno rozgryźć, jak w ogóle ma grać drużyna i kto komu powinien tworzyć okazje. Nadal jest źle.
Najsłabsze ogniwo.
Od przyjścia Romana Vakhuli w bramce grał głównie Rafał Aksamit. W pewnych momentach był to konieczne, skoro Marek Karpiak został ukarany czerwoną kartką w pucharowym starciu właśnie ze Śląskiem. Teraz Słowak wrócił między słupki, ale nie popisał się przy pierwszym trafieniu miejscowych, a jeszcze przed przerwą został odesłany do szatni za zagranie futsalówki ręką poza polem karnym. Niestety w tym sezonie zupełnie zawodzi i w ogólnie nie nawiązuje do poziomu prezentowanego w poprzednich latach przez Krystiana Jaszczyńskiego, Kevina Kollára czy Viktora Sääfa. Jesienią grał przeciętnie, teraz trudno wskazać spotkanie, w którym spisałby się solidnie. Będę zaskoczony, jeśli po odbyciu kolejnej kary znów otrzyma szansę od trenera, jeśli tylko Rafał Aksamit utrzyma choć przyzwoitą formę.
Nieefektywna ofensywa.
Znów stałe fragmenty były kluczowe, gdy bochnianom nie szło. Po rzucie wolnym wyrównali na 1-1, sprytnie rozegrany aut dał im gola na 2-2, a w kolejnym ligowym meczu z ostrego kąta nie pomylił się Mateusz Prokop. Szansę na choćby punkt dał Sebastian Leszczak z przedłużonego rzutu karnego. To jednak wciąż zbyt mało, by zwyciężać. BSF nie zdobywa bramek z otwartej gry. Wystarczyło stanąć naprzeciw tylko nieco lepiej zorganizowaną defensywą niż ta Widzewa, by pojawiły się poważne problemy.
Detale.
Szkoda, że Wojciech Przybył trafił w poprzeczkę z przedłużonego rzutu karnego, bo wówczas to bochnianie objęliby prowadzenie. To niestety w ogóle był słaby i do tego pechowy występ „Wandzi”, bo w ostatniej akcji meczu piłka ugrzęzła mu pod stopą, a strzał rozpaczy zupełnie nie wyszedł. W takich kluczowych momentach przyjezdnym zawsze czegoś brakowało, podczas gdy Śląsk, choć zagrał bardzo przeciętnie i do tego w drugiej połowie szybko wykorzystał limit fauli, to jednak potrafił wycisnąć więcej ze swoich szans.
Gra o pełną pulę.
BSF przy stanie 2-2 zagrał ofensywnie. To zupełnie się nie opłaciło, ale trudno było oczekiwać od gości minimalizmu i nastawienia na obronę jednego punktu. Zawiodło wykonanie. Dwa szybkie kontrataki miejscowych postawiły bochnian pod ścianą. Nie da się ukryć, że wobec wygranej Dremanu w Warszawie z Legią położenie BSF-u znów stało się dramatyczne. Wraca na 15. lokatę, będzie miał też gorszy bilans bramkowy od rywala z Dolnego Śląska.
23. kolejka
Rekord Bielsko-Biała 7-3 Widzew Łódź
AZS UŚ Katowice 4-3 Red Dragons Pniewy
Constract Lubawa 1-3 Piast Gliwice
Legia Warszawa 4-5 Dreman Opole Komprachcice
Futsal Świecie 2-5 Eurobus Przemyśl
Ruch Chorzów Futsal 3-1 We-Met Futsal Club Kamienica Królewska
FC Toruń 1-8 Futsal Leszno
Śląsk Wrocław 4-3 BSF ABJ Powiat Bochnia
Tabela
1. Eurobus Przemyśl 23 66 126-31
2. Piast Gliwice 23 57 119-34
3. Futsal Leszno 23 51 102-58
4. Constract Lubawa 23 50 119-48
5. Rekord Bielsko-Biała 23 43 85-47
6. We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 23 35 79-63
7. AZS UŚ Katowice 23 31 66-106
8. Red Dragons Pniewy 23 30 82-72
9. Legia Warszawa 23 30 86-98
10. FC Toruń 23 29 67-99
11. Futsal Świecie 23 24 68-98
12. Dreman Opole Komprachcice 23 23 61-99
13. Śląsk Wrocław 23 19 58-87
14. Widzew Łódź 23 18 67-117
15. BSF Bochnia 23 17 60-90
16. Ruch Chorzów Futsal 23 7 44-142
MF
