Reklama

Piłka ręczna. Pierwsza porażka MOSiR-u w sezonie

Porażką 24-32 zakończył się sobotni mecz II ligi piłki ręcznej w którym MOSiR Bochnia podejmował w Hali Widowiskowo – Sportowej Wisłę Sandomierz. Bochnianie mimo porażki zachowali przodownictwo w grupie mistrzowskiej.

MOSiR Bochnia – Wisła Sandomierz 24-32 (13-16)
MOSiR: Tomasz Węgrzyn, Jarosław Gut – Michał Dobrzański 8, Mateusz Bujak 5, Mateusz Zubik 4, Mateusz Rogóż 3, Jakub Jewiarz 2, Marcin Janas 1, Łukasz Urbanowicz 1, Tomasz Wolnik, Filip Pach, Hubert Pamuła, Mateusz Łącki, Wojciech Dziedzic.
Wisła: Daniel Skowron, Krzysztof Pęgielski – Tomasz Cupisz 6, Jakub Rusin 5, Maciej Serafin 5, Sebastian Wersteler 5, Michał Białkowski 4, Tadeusz Dusak 3, Michał Szklarski 2, Mariusz Kubisztal 2, Arkadiusz Solon, Krzysztof Teterycz, Paweł Stanuch.

Nie tak wyobrażali sobie kibice bocheńskiej piłki ręcznej przywitanie MOSiR-u Bochnia z grupą mistrzowską I ligi. Podopieczni Marcina Bożka jak najbardziej zasłużenie ulegli Wiśle. Gospodarze mieli poważne problemy ze skutecznością rzutową, czyniąc z bramkarza Wisły – Daniela Skowrona bohatera tego meczu. Co więcej bochnianom zdarzały się lekkomyślne straty piłki, nonszalancja w rozegraniu piłki, czego najdobitniejszym przykładem była strata piłki w grze w przewadze trzech zawodników. Gospodarzom nie sprzyjała dysproporcja fizyczna, która wyraźnie sprzyjała poczynaniom sandomierzan. Bochnianie odbijali często od wysokich i silnych zawodników Wisły niczym od muru, którego często nie udawało się dosłownie sforsować.

Mimo słabszej gry, kibice wierzyli, że MOSiR podobnie jak w ostatnim swoim pojedynku -z rezerwami Vive Kielce – zaprezentuje mistrzowski finisz i rzutem na taśmę odmieni losy pojedynku. Wszystko na to wskazywało. Jeszcze w 25 minucie MOSiR przegrywał pięcioma bramkami, aby do przerwy tracić do rywala tylko trzy trafienia. Po dziesięciu minutach drugiej połowy Wisła była na wyciągnięcie ręki. Różnica dwóch bramek wydawała się być tak nikła, zwłaszcza, że gospodarze mieli jeszcze rzut karny. Niestety bramka nie padła, a wraz z nią ostatnie nadzieje na wygraną. Nie wykorzystana sytuacja kazała się być przełomowa dla dalszej rywalizacji. Goście zaczęli zdobywać kolejne bramki. W ostatnich dwudziestu minutach rzucili ich aż 12, gospodarze tylko 6.

Mimo porażki MOSiR zajmuje nadal pierwsze miejsce w tabeli. W najbliższy weekend zmierzy się na wyjeździe z AZS Politechnika Świętokrzyska Kielce.